Początek: o co chodzi?

Opublikowane przez Heniek w dniu

Dawno, dawno temu chodziłem do szkoły, jak każdy.

Różne stąd powstawały przemyślenia, głównie typu:

  • Człowiek rodzi się mądry, a potem idzie do szkoły.
  • Szkoła jest jak Media Markt – powinni tego zabronić.
  • Szkoła jest jak kibel – chodzisz, bo musisz.
  • Szkoła óczy i wyhowóje.

Dobra, z drugiej strony w pewnym sensie naprawdę lubiłem poznawać, jak ten świat działa. Ale o tym kiedy indziej.

Za moich czasów było to 6 lat podstawówki, 3 lata gimnazjum, 3 lata liceum.

Tuż przed maturą między profesorką a kolegą wywiązała się taka rozmowa:

Prof.: To teraz macie najdłuższe wakacje w życiu! Co wy tyle czasu będziecie robić?

Głos z sali: Odpoczywać.

Prof.: Po czym?

Kolega: Po dwunastu latach katorgi!

Latka lecą, trochę pomyślałem, pewne rzeczy się zmieniły, inne nie. Narzekanie na szkołę/szkolnictwo nie mija nawet 10 lat po maturze, choć siłą rzeczy jest go trochę mniej, gdy mniej już człowieka dotyczy. Jeden temat nawracał notorycznie, gorzej niż ciśnięty bumerang:

NA CO TO KOMU?!

Na co mi rozmnażanie sosny?!

Na co mi przydawka?!

Na co mi wzór na grawitację?!

Na co mi wzory skróconego mnożenia?!

Na co mi data bitwy pod Salaminą?!

Do dziś mnóstwa rzeczy nie wiem. Ale czuję, że to pytanie jest kluczem.

Bo ono może dopaść przy nauce czegokolwiek, nieważne ile masz lat i jakie są okoliczności:

Na co mi kurs kaligrafii?!

Na co mi doktorat z filozofii?!

Na co mi doskonalenie kraula?!

Na co mi szkolenie z zarządzania emocjami?!

Na co mi konferencja o materiałach dla medycyny?!

Ja chcę się dowiedzieć. Wierzę głęboko, że nie ma takiej rzeczy, którą robi się “po nic”. Zawsze jest jakiś cel.

Bywa on oczywisty i niezrozumiały, głupi i wzniosły, infantylny i dojrzały, przestarzały i przyszłościowy, i tak dalej, i tak dalej… Ale jakiś jest. Dopóki nie zdam sobie z niego sprawy, może dopadać mnie zniechęcenie i wstręt do nauki. Nie chcę być leniem, który poprzestaje na pytaniu “na co mi to?!”, tylko szukać na nie odpowiedzi. To poprowadzi do pasji poznawania… wszystkiego! Po prostu – do sensownej wiedzy.

A wiedza

jest

zarąbista.

Skąd to wiem? Skąd taki jestem pewien?

To już, jak mawiał Kipling, zupełnie inna historia.

Kategorie: Życie

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *