Pióro + „nazizm“ + polszczyzna = 💪

Opublikowane przez Heniek w dniu

Dziś na tapet weźmyż wraz materyję o fizjognomii drzewiej i najmędrszym trudną! A tak serio, napocznę temat ortografii polskiej. Trochę o niej pisać można, ale chyba się zgodzimy co do jednego:

Nikt nie lubi ortografii!

Łagodnie powiedziane, bo absolwenci szkół pamiętają te niewinne czasy pilnej nauki 😆, kiedy dyktanda, polszczyzna i polonistka obrywały dość licznymi obelgami, a dłoń bolała od bazgrania piórem. Cóż, język polski jest uważany za jeden z najtrudniejszych na świecie. A ortografia jest pewnie jednym z głównych powodów ku temu! Nie bez powodu czasem czepialskich przezywa się nazistami, zresztą na całym świecie (ang. grammar nazi). Ale po kolei.

DLACZEGO?!

To rozpaczliwe pytanie rozbrzmiewa w mózgu niejednego, kto właśnie poznał zawiłość nr 23470. Dlaczego to się tak pisze? Dlaczego reguły są takie bzdurne? Dlaczego wyjątków od nich jest taka masa? Dlaczego nie można tego uprościć? Te pytania nie znajdują odpowiedzi ani w podręcznikach, ani na lekcjach, ani często przez resztę życia. Tu żadnych wyjaśnień też nie będzie, bo to już całkiem inna historia. Przyzwyczajeni, po prostu olewamy pytajniki i zajmujemy się ciekawszymi rzeczami. Bardziej przydatne wydaje się wyuczenie się zawodu elektryka albo pizzera niż idealnej polszczyzny!

Ortografia nieprzydatna?

Refleksja może się pojawić, kiedy obcokrajowiec odszuka przykłady polskich ortograficznych zawiłości. I szczęka opada, jakby właśnie spokojnie przysiadł się do niego Batman. Bo ogarniać coś tak trudnego przypomina supermoc! Więc przewrotnie spytam: Dlaczego olewać własną supermoc?

Każdy sportowiec wam powie, że żeby wystąpić na olimpiadzie, trzeba ciężko ćwiczyć. Idąc dalej, Polska bez trudu zdobyłaby złoto w walce z innymi narodami na języki. Ale: bez treningu nie będzie wygranej! Gdyby naród uprościł reguły i zlikwidował wyjątki, to tak, jakby maratończyk zaczął ćwiczyć, biegając tylko 5 km.

A tak trochę oficjalniej…

Wiadomo, co to dziedzictwo kulturowe: katedra na Wawelu, miecz Szczerbiec, wiersze Kochanowskiego. Właśnie, jego wiersze są tak samo cenne niezależnie od nośnika – czy na XVII-wiecznej książce, czy w podręczniku do polaka, mają identyczną treść. Wartość treści jest osobna od wartości papieru, na którym ją spisano. Zakładając, że literatura ma jakąś wartość, czemu nie odnaleźć jej w samym języku? Nasz język jest:

  • stary jak Smok Wawelski;
  • bogaty jak Porsche;
  • żywy jak wiewiórka na kofeinie;
  • wielofunkcyjny bardziej niż scyzoryk;
  • przebadany drobiazgowo jak genealogia brytyjskiej królowej.

A ortografia jest z nim zrośnięta nierozerwalnie.

Tak więc z jednej strony polszczyzna przypomina skarb, a z drugiej – supermoc. To się, wbrew pozorom, doskonale komponuje. Potężny zasób przecież można tylko posiadać (mam mądrość i forsę, więc strzelam sobie fotki z kasą) albo używać (mam mądrość i forsę, więc ufunduję nagrody dla naukowców). To chyba jasne, które stanowisko reprezentował Batman?

„Jeszcze tylko jeden level i idę spać“

Kto nigdy nie marnował czasu, robiąc dla własnej satysfakcji coś niepotrzebnego? Jedni wydają majątek na znaczki, inni ryzykują skręcenie karku przy górskiej wspinaczce, jeszcze inni całymi nocami ścigają się, kto szybciej przejdzie Mario Bros. A niektórzy przychodzą na dyktanda dla dorosłych, a tam:

(…) wegański furaż: morzypła, możylinki, merzyki, storzyszki i storzany, i inne chabazie przyprószone ostryżem. Juhasi z Podhala w trzcinowych króbkach przywozili płaskurkę i życicę, reż, zeprzałą pszenicę oraz żyto krzycę.1 

Tutaj dopiero szczęka opada jak przy rekordowych skokach Kamila Stocha. Jaki w tym sens? Sportowy! Aby się sprawdzić. Aby być lepszym niż na poprzednim dyktandzie, lepszym niż znajomi, lepszym dla samego siebie, dumnym z siebie i posiadanego skarbu polszczyzny. I najlepsze: my, Polacy, mamy tak rekordowy język gratis. Urodzić się w narodzie z takim językiem, to tak jakby mieć zadatki na Usaina Bolta.

Podsumowując: na co komu ortografia?

Aby wyróżniać nas wśród narodów: jak turban Arabów, pejsy żydów, herbata Anglików. I to jak wyróżniać! Cóż, raczej nikomu szczęka nie opadnie na widok herbaty.

Aby stanowić wyzwanie, jak wspinaczka na Mont Blanc albo 10 000 followersów na Instagramie.

Ortografia jest polską dumą, skarbem narodowym. Dosłownie posiadanym, używanym i współdzielonym przez nas wszystkich.

Bo skarb, jak to skarb, nie jest po to, aby tylko istnieć, ale by go mądrze używać. To właśnie motywuje wszystkich prawdziwie dbających o polszczyznę.

P. S.

Pisał, pisał i popisał. Przed wrzuceniem tego tekstu w Internet z pomocą Tereni Tekścikowej poprawiałem ogrom błędów, z których nie zdawałem sobie sprawy. Wstyd byłoby o ortografii pisać nieortograficznie 😀.


1 Skromna próbka z I Dyktanda Krakowskiego.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *